230 0

Zdrowie obywatela jako kapitał społeczny – wykład Doroty Gudaniec

16 lutego 2019 roku odbyła się w Warszawie konferencja zorganizowana przez Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego. Podczas konferencji miało miejsce niezwykle rzeczowe i zarazem emocjonalne wystąpienie Doroty Gudaniec. Tematem jej przemowy było „Zdrowie obywatela jako kapitał narodowy”.

Dorota Gudaniec jest matką czwórki dzieci, edukatorka i aktywistka. Osoba, która swoim zaangażowaniem i historią znacząco wpłynęła na zmianę prawa dotyczącego stosowania konopi jako leku. Założycielka Centrum Terapeutycznego Max Hemp – pierwszego w Polsce centrum wsparcia terapii medyczną marihuaną.

Jak to wszystko się zaczęło?

Na wstępie swojego wykładu Dorota Gudaniec wyjaśniła co upoważnia ją, daje „legitymację” do wypowiadania się w sprawach tak ważnych jak zdrowie i czy może na przykład stwierdzić, że uczy lekarzy. Otóż, jak mówi wzięła sobie tą legitymację sama, ponieważ na świat przyszedł jej chory syn i musiała samodzielnie zawalczyć o jego życie. Dla systemu był skreślony. Pani Dorocie mówiono, że „to” długo nie pożyje, że jest młodą osobą, jeszcze zdąży urodzić kolejne dziecko. Syn Doroty Gudaniec urodził się z zespołem Downa ale nie było to największym problemem. W siódmym miesiącu jego wcześniaczego życia, okazało się, że dziecko jest chore na padaczkę, co dostrzegł terapeuta. Trzymiesięczny pobyt w szpitalu pozwolił postawić diagnozę, która brzmiała „padaczka lekooporna”. Pani Dorota wierzyła w kompetencję lekarzy oraz w to, że dziecko jest pod najlepszą opieką. Jak sama przyznaje, była zindoktrynowana. Tymczasem, choremu Maxowi podano łącznie 23 leki neurologiczne, co prowadziło do głębokiego upośledzenia. W wieku 5 lat dziecko trafiło na OIOM, gdzie rodzice usłyszeli, że „proceduralnie nic nie da się zrobić”. Chłopiec przeżył stan padaczkowy i został wprowadzony w śpiączkę farmakologiczną. Przeżył sepsę, zakrzepicę, zapalenie osierdzia, zapalenie wyrostka sutkowatego piramidy kości skroniowej.

Cel uświęca środki

W międzyczasie do Doroty Gudaniec dotarła wieść, że w Stanach Zjednoczonych jest dziecko w podobnym stanie, któremu pomagają konopie. Udała się z tą informacją do lekarzy z nadzieją na to, że skoro najwyższym celem jest ratowanie życia pacjenta, to uzyska pomoc i wsparcie. Jednak w odpowiedzi na te optymistyczne doniesienia usłyszała pytanie czy pomieszało się jej w głowie, oraz, że konopie to narkotyki. Lekarze stwierdzili, że nie mogą nic z tym zrobić, ponieważ nie mają procedur, które dopuszczałyby zastosowanie medycznej marihuany.

Dorota Gudaniec bezradna wobec systemu i procedur, postawiła wszystko na jedną kartę. Biorąc całe ryzyko na siebie, nie mówiąc nawet mężowi, postanowiła działać na własną rękę. Zaczęła podawać synowi herbatę. Zaparzyła ją na bazie suszu konopi, który udało się ściągnąć zza granicy (wówczas jeszcze nielegalnie). Liczyła się z tym, że jeśli syn umrze to zostanie o to oskarżona i nigdy sobie tego nie wybaczy. Mimo to podjęła ryzyko i jak mówi, nie żałuje. Od tamtego momentu minęło już niemal 5 lat. Max ma padaczkę, którą prawdopodobnie będzie miał na zawsze, ale dzięki terapii z zastosowaniem konopi znacznie poprawiła się godność jego życia.

Dzięki konopiom życie chłopca diametralnie się zmieniło. Liczba napadów z kilkuset dziennie, ograniczyła się do zaledwie kilku… na miesiąc. Dziecko zaczęło być ciekawe świata, odzyskało wzrok, słuch, nie odczuwało efektów ubocznych tej terapii. Wcześniej Max nawet nie podnosił głowy, teraz uczy się chodzić.

Dlaczego wszystko jest tak skomplikowane?

Dorota Gudaniec trafnie punktowała niedoskonałości systemu a także obnaża prawdę o przemyśle farmaceutycznym. Stwierdza, że pacjent wyleczony to po prostu stracony klient. Wielkim korporacjom na rękę są nasze choroby – dzięki temu nadal mogą się bogacić. Kiedy jeszcze nie wiedziała o konopiach, jej syn był klientem tego systemu stosując aż 23 leki neurologiczne. Szacuje się, że w Polsce jest 200 tysięcy chorych na padaczkę lekooporną.

Pani Dorota przytoczyła przykład Izraela, gdzie człowiek jest kapitałem społecznym traktowanym podmiotowo a nie przedmiotowo jak w Polsce. Robi się tam wszystko, aby człowiek jak najdłużej pozostał aktywny i twórczy. Zdrowy obywatel pracuje nad poprawą jakości życia swojego i swojej rodziny, co napędza gospodarkę. Według Doroty Gudaniec powinniśmy żądać prawa do korzystania z zasobów natury. Kiedyś Polska była potentatem w uprawie konopi. Teraz ścisłe kontrole zawartości środków psychoaktywnych skutecznie odstraszają rolników od inwestycji w tym obszarze, a przecież surowiec pozyskiwany z konopi to nie tylko wsparcie dla medycyny, ale także na przykład dla naszego żywienia, budownictwa czy przemysłu tekstylnego.

Ale co by było gdyby ludzie przestali mieć alergię? Padnie biznes – korporacje nie będą miały co robić. Kiedy Polak będzie kapitałem narodowym? Kiedy zadbamy, żeby był zdrowy? Żeby miał dostęp do najlepszych metod, żeby mógł tanio się leczyć? Musimy zrobić to my. Nie partie, nie politycy. Mamy prawo wymagać, żądać i mamy prawo się nie godzić na to co system nam funduje. Nie jestem wywrotowcem, antysystemowcem. Jestem matką wariatką. Osobą, która postanowiła, że nie pozwoli umrzeć własnemu dziecku – kontynuowała pani Dorota.

Z dalszej części wykładu, uczestnicy dowiedzieli się, że wprowadzenie możliwości uprawy konopi bez tak rygorystycznych przepisów wpłynęłoby na wzrost gospodarczy. Przywołany został przykład Kolorado, który będąc niegdyś najbiedniejszym stanem USA, od wprowadzenia pełnej legalizacji wypracował 18 miliardów dolarów nadwyżki budżetowej. Ustawa, która zalegalizowała medyczną marihuanę w Polsce nie jest doskonała. Należy zwrócić uwagę, że korporacje przez swoje lobbingi zadbały o to abyśmy musieli „zielsko” sprowadzać zza granicy, podczas gdy mamy potencjał aby uprawiać je samodzielnie, co znacząco wpłynęłoby na obniżkę ceny medycznej marihuany. Gram konopi w Niemczech w przeliczeniu na złotówki kosztuje 30zł, u nas lek tej samej firmy to koszt 75zł.

 Upokarza się nas, zmusza do robienia publicznych zbiórek. Czy to jest ekonomia proszę Państwa? Ja jestem prosta baba. Matka-wariatka. Może nie mam tytułów, dyplomów. Nie mam też kompleksów z tego tytułu. Ale mam coś co chciałabym żeby każdy Polak miał na równym poziomie – godność osobistą i wolę walki o to żebyśmy nie byli traktowani jak wycieraczka – podsumowała Dorota Gudaniec

Cały wykład Doroty Gudaniec możecie obejrzeć na poniższym filmie – polecamy.

Komentarze

Komentarzy

Wojciech Jeżyk
O autorze:

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres E-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasze kanały społecznościowe

Kontakt

biuro@medycznamarihuana.com