2305 0

Pierwsze żniwa akcji wymierzonej przeciwko CBD

Do naszej redakcji wpłynęły już pierwsze zgłoszenia dotyczące incydentów, które dotykają sprzedawców produktów z CBD. Jedno z nich jest na tyle niepokojące i przykre, że postanowiliśmy zająć się nim w pierwszej kolejności. Skontaktowaliśmy się z uczestnikiem tych wydarzeń, aby opowiedział nam o tym, co spotkało go ze strony sanepidu oraz policji. Ze względu na trwające postępowanie osoba ta poprosiła naszą redakcję, aby nie ujawniać zbyt wielu szczegółów bo w obawie o dobro własnej sprawy chce pozostać anonimowa.

To miała być po prostu „nowość”

Bohater tego artykułu prowadzi własny sklep internetowy. W związku z zainteresowaniem ze strony swoich klientów i chęcią rozwoju biznesu podjął decyzję o rozszerzeniu oferty o susz CBD. Przedsiębiorca przeprowadził rozeznanie na rynku i zdecydował się na zakup ponad kilograma kwiatów konopi siewnych od kontrahenta ze Szwajcarii. Przed finalizacją, sprzedawca przedstawił wyniki stosownych badań laboratoryjnych, które potwierdzały poziom THC na poziomie niższym niż dozwolone 0,2%. Towar został wysłany i dotarł do Polski bez żadnych utrudnień. Niedługo po tym susz CBD trafił na sklepowe półki. Po kilku dniach w sklepie zjawiła się policja i sanepid.

Początek problemów

Po przybyciu na miejsce policjanci sprawdzili próbkę suszu testerem. Badanie wykazało, że dozwolona zawartość THC jest przekroczona i zarekwirowano cały towar. Następnie funkcjonariusze przystąpili do przeszukania budynków mieszkalnych i samochodów należących do właściciela sklepu, który został zatrzymany przez policję.

Nie wiadomo do końca dlaczego w punkcie sprzedażowym pojawili się funkcjonariusze z urzędnikami sanepidu. Mogło złożyć się na to kilka czynników, jak na przykład marketing, który prowadzony był w portalach społecznościowych. Na profilu sklepu zamieszczano informację, że upragniony przez klientów susz CBD pojawił się już w ofercie. Mogło też dojść do tego na skutek anonimowego donosu, że w tym miejscu sprzedawane są „narkotyki” lub „dopalacze”, co kilkukrotnie podkreślała urzędniczka sanepidu odnosząc się do prezentowanych w sklepie produktów.

Sąd zastosował tymczasowe aresztowanie na okres dwóch miesięcy. Od momentu opuszczeniu aresztu do czasu zamknięcia sprawy mężczyzna ma zakaz opuszczania kraju i kontaktu ze sprzedawcą, u którego zakupił susz. Dodatkowo przedsiębiorcę dotknęły sankcje ze strony sanepidu. Otrzymał on zakaz sprzedaży produktów na okres trzech miesięcy.

Wiele nieścisłości

W międzyczasie zatrzymany towar został poddany testom na obecność narkotyków. Jednak jak powiedział nam mężczyzna suszu CBD nie sprawdzono z powodu braku odpowiednich narzędzi. Testy, którym wcześniej były poddane kwiaty konopi siewnej wskazują jedynie na obecność THC, ale nie jego precyzyjną zawartość.

Przed sprawą, żona podejrzanego o sprzedaż narkotyków skontaktowała się z laboratorium w Szwajcarii, które poddawało próbki stosownym testom. Kobieta zleciła tłumaczenie wyników, z których jasno wynikało, że poziom THC w suszu nie przekracza normy dozwolonej przez prawo. Sąd jednak w ogóle nie wziął pod uwagę tych materiałów i swoje postępowanie opierał jedynie na dowodach dostarczonych przez policję. Przedsiębiorca w sądzie dowiedział się, że wykonane w Polsce badania laboratoryjne wskazują na zawartość THC powyżej 0,2%, ale nie określono też dokładnej wartości.

Mężczyzna oczekuje na rozwój wydarzeń. Kolejnym krokiem ma być przesłuchanie sprzedawcy ze Szwajcarii. W tym celu sporządzono odpowiedni wniosek, ale nie wiadomo jak długo może potrwać ta procedura. Z informacji jakie uzyskał przedsiębiorca może to równie dobrze zająć sześć, jak i dwanaście miesięcy. W tym miejscu należy zaznaczyć, że podejrzany do tego czasu jest objęty zakazem opuszczania kraju, a na poczet przyszłej kary policjanci zabezpieczyli samochody o wartości kilkuset tysięcy złotych.

Trudne czasy dla branży konopnej

Mogłoby się zdawać, że całe zamieszanie będzie dotyczyć tylko i jedynie ekstraktów takich jak olejki CBD, ze względu na zaklasyfikowanie ich przez Unię Europejską do kategorii „nowa żywność”. Jak jednak pokazuje powyższy przykład, także sprzedawcy suszu CBD mogą napotkać znaczne trudności w prowadzeniu swojego biznesu. Przypomnijmy, że Cannabis sativa L (konopie siewne) są dopuszczone do obrotu na terenie UE.

Po przeanalizowaniu tej sprawy nasuwa się wiele pytań, na które odpowiedzi nie otrzymamy zbyt szybko. Dlaczego rekwirowany towar nie jest poddawany rzetelnym testom? Dlaczego sąd nie bierze pod uwagę innych badań, które poświadczają legalność suszu? Wygląda na to, że rynek CBD, który jeszcze do niedawna wydawał się niezwykle rozwojowy i przede wszystkim bezpieczny, może być postrzegany przez potencjalnych inwestorów jako mało atrakcyjny ze względu na niebezpieczeństwo wejścia w konflikt z prawem.

Czy to odosobniony przypadek w naszym kraju? Wszystko wskazuje na to, że nie. Już niebawem opiszemy kolejną sprawę.

Jeśli spotkaliście się z podobnymi sytuacjami zachęcamy do kontaktu z naszą redakcją: biuro@medycznamarihuana.com

Gwarantujemy pełną anonimowość!

Komentarze

Komentarzy

Wojciech Jeżyk
O autorze:

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres E-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasze kanały społecznościowe

Kontakt

biuro@medycznamarihuana.com