459 0

Nieuczciwy proceder związany z medyczną marihuaną

W dalszym ciągu trwa istotny problem, związany ze słabą dostępnością medycznej marihuany w polskich aptekach. Wyprzedanie pierwszej partii, która dotarła do naszego kraju zajęło niecały miesiąc. Na czym polega nieuczciwy proceder, który jest pośrednio związany z tą sytuacją? Na tym, że ludzie zaczęli sprzedawać w Internecie opakowania po leku, a te zdążyły już zyskać opinię „niekończących się pudełeczek”.

Jak to działa?

Osoba, która wykupiła legalnie lek w aptece, często po zużyciu zawartości wystawia na sprzedaż puste opakowanie lub zachowuje je dla siebie, napełniając produktem z czarnego rynku. Ludzi zachęca do tego przede wszystkim różnica cen. Kupując w aptece jeden gram medycznej marihuany, zapłacimy około 70zł, z kolei kupując tą samą ilość z nielegalnego źródła, poniesiemy koszt zaledwie 30-40zł. Wystarczy poświęcić chwilę i bez trudu znajdziemy oferty sprzedaży pustych opakowań.

Czy to legalne?

Redaktorzy money.pl zapytali o to Główny Inspektorat Farmaceutyczny, jednak nie otrzymali jednoznacznej odpowiedzi.

W ramach legalnego łańcucha dystrybucji apteki internetowe, aby móc prowadzić legalną działalność, muszą posiadać swój stacjonarny odpowiednik. Tego typu portale aukcyjne znajdują się poza zakresem kompetencji GIF – poinformował Michał Trybusz, rzecznik prasowy GIF.
W przypadku wątpliwości co do tego, jakie produkty oferowane są w ramach danej aukcji, stosowne zgłoszenie należy przekazać do organów ścigania.

Jakie zagrożenia wynikają z tej sytuacji?

Niestety bez specjalistycznych testów nie da się stwierdzić czym różni się produkt pochodzący z legalnego źródła od tego z czarnego rynku. Produkty lecznicze, aby mogły zostać dopuszczone do obrotu, muszą spełniać szereg norm i warunków. W przypadku leku niewiadomego pochodzenia nieznany jest jego skład chemiczny. Jeśli produkt jest niskiej jakości może wywołać u pacjenta niepożądane efekty.

Nasz produkt jest w całości pochodzenia roślinnego. Pamiętajmy, że są też kannaboidy syntetyczne, wykorzystywane między innymi w produkcji dopalaczy – mówi Grzegorz Ćwiek ze Spectrum Cannabis, dystrybutora specyfiku – Możemy ręczyć tylko za jakość oryginalnego produktu.

Dystrybutor zamierza spotkać się z politykami, ponieważ wyraźnie Polska nie jest jeszcze do końca formalnie przygotowana na medyczną marihuanę.

Co w przypadku, gdy policjant zatrzyma chorego z odpieczętowanym pudełkiem naszego specyfiku? Albo odkryje je celnik na lotnisku? – zastanawia się Grzegorz Ćwiek.

Mała dostawa, ogromne zapotrzebowanie

W styczniu, do polskich aptek trafiło zaledwie 7 kilogramów suszu medycznej marihuany. Tak mała ilość spowodowała, że dostęp do niej mieli tylko nieliczni spośród wielu potrzebujących. Dużej części chorych nie udało się kupić leku i do czasu kolejnej dostawy nie będzie to możliwe – wykupiona została cała partia. Jak zapewnia przedstawiciel dystrybutora, kolejne są już w drodze.

Na przełomie lutego i marca powinno pojawić się 15-20 kilogramów marihuanowego suszu – mówi Grzegorz Ćwiek.

Wielkość dostaw ma być stopniowo zwiększana – od maja planowane są partie po 100kg suszu. To powinno umożliwić dostęp zdecydowanie większej ilości zainteresowanych osób.
Anna Kalita – wdowa po zmarłym na glejaka Tomaszu Kalicie – szacuje, że 7 kilogramów wystarczy maksymalnie dla ok. 500 pacjentów. Przy dostawie 100kg, ta liczba zwiększyłaby się do ponad 7 tys ludzi.

Dlaczego trwa to tak długo?

Niestety, jak w wielu przypadkach wszystkiemu winna jest zawiła i biurokratyczna machina. Grzegorz Ćwiek tłumaczy, że dystrybutor musi najpierw uzyskać zgodę na import od Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego, a następnie uzyskać analogiczny dokument, zezwalający na eksport od niemieckiego odpowiednika GIF. Taka operacja musi być powtarzana co miesiąc, więc powoduje to znaczne przedłużenie czasu oczekiwania na medyczną marihuanę.

Samo zatowarowanie to kwestia trzech dni, włącznie z transportem – wyjaśnia Ćwiek.

Najwięcej suszu trafia do nas z Niemiec. Do Europy zazwyczaj transportowany jest z Kanady, ponieważ w niewielu europejskich krajach dopuszczona jest uprawa konopi. Pozytywnym doniesieniem jest to, że w Danii trwają ostatnie testy, mające zakończyć się uruchomieniem upraw z przeznaczeniem do produkcji medycznej marihuany.

źródło: money.pl

Komentarze

Komentarzy

Wojciech Jeżyk
O autorze:

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres E-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasze kanały społecznościowe

Kontakt

biuro@medycznamarihuana.com