171 0

Medyczna marihuana pomaga mi pokonać chroniczny ból pleców [HISTORIA PACJENTKI]

Skoliozę zdiagnozowano u mnie, gdy miałam 9 lat. Przez całe moje życie walczyłam z bólem pleców. W wieku 10 – 11 lat byłam stabilizowana, ale rok później skrzywienie gwałtownie się pogłębiało. Byłam w 7 klasie, kiedy wszczepiono mi dwa tytanowe pręty. Kręgosłup zabezpieczono także kością pobraną z mojego lewego biodra. W szpitalu spędziłam 2 tygodnie. Pod kroplówkami z morfiną i silnymi lekami przeciwbólowymi, które miały łagodzić ból pleców.

Rekonwalescencja i powrót do normalnego życia

Doszłam do siebie i zajęłam się sportem. Grałam w piłkę nożną, koszykówkę i biegałam na bieżni. Wciąż jednak wiele poranków spędzałam na fizjoterapii i przyjmowałam leki, aby pokonać ból.

Otrzymałam wiele propozycji stypendiów i była niesamowicie podekscytowana, że będę mogła dalej robić to, co kocham i prezentować swój talent. Lekarze nigdy nie dawali mi nadziei, że zajdę tak daleko. Za wszelką cenę chciałam im udowodnić, że się mylą. Byłam najmłodszą pacjentką z tytanowymi prętami na Uniwersytecie w Michigan.

Lekarze byli w szoku

Największym problemem w mojej chorobie było to, że mój kręgosłup wyglądał jak litera S, a kąty skrzywienia sięgały nawet 50 stopni. Nikt nie przypuszczał, że dolna część mojego kręgosłupa będzie dalej się wyginać i zacznie również skręcać (kifoza). Gra na poziomie uniwersyteckim była trudna. Po treningach musiałam obkładać się lodem i korzystać z urządzenia TENS. Po dwóch latach moje plecy bolały mnie bardziej niż kiedykolwiek.

Nowe zdjęcia rentgenowskie wykazały, że tytanowe pręty przesunęły się i ocierały się o siebie. Zwykle pręty umieszcza się na całe życie jednak w moim przypadku zadecydowano o ich usunięciu. Zagrożenie paraliżem wynosiło 50%. Na szczęście mnie to ominęło.

Pod koniec operacji poprosiłam o odłożenie prętów. Byłam zdumiona jak bardzo są zgięte.

W późniejszym czasie zdiagnozowano u mnie jeszcze poważniejsze schorzenie kręgosłupa, a mianowicie spondylolizę (kręgozmyk i rozszczep kręgosłupa). Lekarze stwierdzili, że zapewne miałam to od wielu lat, ale nie było technologii, która by to wykryła.

Moje nowe życie: kosmetyczka pełna…leków!

W 2004 roku skończyłam 24 lata. Od 5 lat brałam Vicodin, a dodatkowo różne leki przeciwdepresyjne, które chyba były w tym wszystkim najgorsze. Nie jadłam, schudłam i byłam blada jak duch.

Lekarze zapisali mi tyle leków, że nie pamiętam nawet ich wszystkich. Moja kosmetyczka była wypełniona nimi po brzegi. Leki na bezsenność, na lęki i oczywiście na ból, który został po operacji.

Trzymałam się ściśle zaleceń lekarzy, ponieważ im ufałam. Któregoś dnia miałam jednak dosyć i zdjęłam plaster przeciwbólowy. Tej nocy nie czułam się dobrze. Miałam zimne poty i mdłości. Straciłam kontrolę nad wszystkimi funkcjami ciała. Moja mama wezwała lekarza. Nie był zadowolony, że zdjęłam plaster i powiedział, że mam dużo szczęścia, że nie umarłam. Nie rozumiałam wcześniej jak wiele dawały mi te plastry.

Mój organizm się zbuntował

Minęło kilka miesięcy. Pewnego ranka obudziłam się z pokrzywką na ciele. Myślałam, że to ukąszenia owadów jednak z każdym dniem wysypki było coraz więcej. Skontaktowałam się z lekarzem, który kazał mi odstawić jeden z leków, ponieważ może być to reakcja alergiczna na jego składniki.

Byłam tak intensywnie leczona farmaceutykami, że nie miałam pojęcia co się dzieje. Byłam przygnębiona i nieustannie odczuwałam ból pleców. Frustracja związana z podawaniem coraz większych dawek leków i pojawiającymi się efektami ubocznymi sprawiła, że znalazłam się w błędnym kole.

Szczerze nienawidziłam tych wszystkich tabletek, ale brałam je zgodnie z zaleceniami bo uważałam, że tak trzeba. Lekarze zawsze zachęcali mnie wypróbowania Oxycontinu, ale bałam się bo wiedziałam, że jest bardzo silny. Zawsze tłumaczyłam, że co będzie za 10, czy 20 lat, gdy i ten lek przestanie już działać? Brałam już Xanax, Valium…chodziłam dosłownie odurzona.

Rekreacyjna marihuana była częścią mojego życia

Trochę popalałam w liceum, trochę na studiach. Mojej rodzinie się to nie podobało i zawsze mnie ostrzegali, że narobię sobie kłopotów. Było to nielegalne, więc musiałam być bardzo ostrożna. Przez to też nigdy nie miałam okazji poznać długoterminowych korzyści płynących z tych roślin.

Te tabletki w końcu mnie zabiją…

Po załamaniu psychicznym zdałam sobie sprawę, że te wszystkie tabletki po prostu mnie zabijają, a lekarze to najgorsi dilerzy narkotykowi. Miałam dużo szczęścia, że w ogóle jeszcze żyłam. Postanowiłam wypróbować naturalne suplementy i podjęłam decyzję o sięgnięciu po marihuanę. Chciałam ją palić lub po prostu spożywać w ciasteczkach.

Z tego też powodu, w 2005 roku, przeprowadziłam się do Las Vegas i zaczęłam szukać nowego lekarza.  Miałam tak przewlekły ból pleców, że chciał abym spróbowała leku Opana. Rzekomo jest to bezpieczniejsza wersja Oxycontinu. Mówiąc szczerze musiałam mieć jakiś długo działający lek przeciwbólowy, aby przetrwać ból. Zdecydowałam, że muszę spróbować. Przyjmowałam tylko Opana, Vicodin i marihuanę. Po 4 latach Opana nie przynosiła już pożądanych efektów. Oczywiście zwiększono dawkowanie. Strasznie cierpiałam, a stan kręgosłupa pogarszał się.

Koniec z tym!

Zdecydowałam, że nie mogę już dłużej brać leku Opana. Wiedziałam jak dzięki marihuanie odstawić go i nie odczuwać skutków ubocznych. Dzięki THC i CBD udało się i to bez pomocy lekarzy.

Normalnie miałabym zimne poty, byłabym rozdrażniona i miała mdłości. Odstawianie trwało kilka miesięcy, ale udało się. Odczuwałam ból. Bolały mnie nawet nogi i stopy, ale marihuana pomogła mi to przetrwać.

Około pół roku później dowiedziałam się, że lek Opana został wycofany ze sprzedaży i więcej nie przyczyni się do zgonów.

Ostatnia runda: co zrobić by wstrzymać paraliż

Nowe wyniki MRI były druzgocące. Zdiagnozowano u mnie chorobę zwyrodnieniową dysku. Jeden z dysków zniknął całkowicie, a rdzeń kręgowy się złamał. Traciłam czucie w nogach i zmierzałam w kierunku paraliżu. Ten odcinek kręgosłupa kontrolował wszystko w obrębie mojej talii. Nie było innej opcji jak tylko scalić ten obszar i zastąpić dysk kością i metalem.

Operacja odbyła się w czerwcu 2018 roku. Powiedziałam lekarzowi, że chcę jak najmniej leków przeciwbólowych bo zamiast nich chcę używać marihuany. Lekarz był zdziwiony, ale był w stanie mnie zrozumieć. Oczywiście po operacji musiałam przyjmować leki przeciwbólowe, ale już drugiego dnia zrezygnowałam z kroplówek z morfiną.

Wiele schorzeń i dolegliwości ściśle związanych jest z niedoborem endokannabinoidów w organizmie, który prowadzi do zakłócenia pracy poszczególnych układów i narządów. Niedobór ten uzupełnić można za pomocą naturalnych kannabinoidów zawartych w olejkach CBD, produktach spożywczych, a nawet kosmetykach stworzonych na bazie konopi. Szeroką ich gamę, dostosowaną do specjalnych potrzeb i preferencji każdego klienta, nabyć można w sklepie BjoCoCo, który oprócz produktów konopnych oferuje także zdrową i ekologiczną żywność oraz naturalne produkty kokosowe.

Medyczna marihuana to teraz mój lek!

Nadal nie jestem całkowicie wolna od bólu, ale potrafię sobie z nim radzić za pomocą wszystkich produktów z medyczną marihuaną.

W 2016 roku w Las Vegas zaczęto otwierać przychodnie, w których ze specjalną kartą medyczną mogłam korzystać z różnych opcji leczenia medyczną marihuaną.  W ciągu dnia stawiałam na palenie lub waporyzację, co poprawiało mi nastrój i pozwalało radzić sobie z codziennymi czynnościami. Próbowałam różnych odmian tak by nie być senną w dzień i z kolei zasnąć bez problemu wieczorem. Używałam też wosków, artykułów spożywczych i koncentratów. Później jednak dowiedziałam się o CBD i terpenach.

Używam CBD do radzenia sobie z niepokojem i aby pobudzić wzrost kości. Czytałam niedawno o badaniu przeprowadzonym na myszach ze złamaniami kości. Te, którym podawano CBD szybciej wyzdrowiały. Może jestem pierwszym człowiekiem, na przypadku którego okaże się, czy CBD może sprzyjać odbudowie kręgosłupa?

Mój kręgosłup już nigdy nie będzie całkowicie zdrowy, a jedyne co mogę zrobić to łagodzić uporczywy ból pleców, żeby móc w miarę normalnie żyć. Marihuana podnosi mnie na duchu i wspiera mnie w tej walce.

~Brandy

Źródło: rxleaf.com

Sandra Jurkiewicz
O autorze:

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres E-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasze kanały społecznościowe

Kontakt

biuro@medycznamarihuana.com