1748 0

Jakub Gajewski – oskarżony o przemyt oleju RSO – nadal czeka na wyrok…

Na początku lutego w Jeleniej Górze odbył się kolejny – piąty – proces przeciwko Jakubowi Gajewskiemu – członkowi organizacji Wolne Konopie. Za sprowadzenie do Polski oleju RSO, mającego posłużyć jako środek leczniczy dla chorego na nowotwór taty,  grozi mu od 3 do 15 lat więzienia.

Olej RSO, pozyskiwany metodą ekstrakcji z konopi indyjskich, jest w Polsce substancją zakazaną, ponieważ zawartością THC (składnika psychoaktywnego) przekracza dopuszczalną normę 0,2%. Olej ten wielokrotnie okazał się skuteczny w leczeniu różnego rodzaju schorzeń – w tym nowotworów. To właśnie dlatego wiele osób – kosztem konfliktu z prawem – by uratować życie bliskich decyduje się na jego zakup na czarnym rynku.

Tata Jakuba Gajewskiego zachorował na nowotwór ponad 2 lata temu, ale nie zdecydował się na radio i chemioterapię. Poddał się jedynie operacji – według lekarzy ostatniej możliwej do przeprowadzenia – w wyniku której usunięto mu 4 objęte chorobą organy. W trosce o życie ojca Jakub Gajewski postanowił skorzystać z medycyny niekonwencjonalnej. Dzięki swojej działalności w Wolnych Konopiach – walczących o legalizację medycznej marihuany – szybko zaznajomił się z tematyką leczenia konopiami indyjskimi.

(Nie)dostarczona przesyłka

Po złożeniu przez Pana Jakuba zamówienia pozostało jedynie oczekiwanie na jego dostarczenie. Niestety…na terenie Niemiec wykryto w niej substancję o wysokim stężeniu THC. Przesyłka została przechwycona i przekazana policji w Polsce. Ta z kolei, za pomocą podstawionego kuriera, przygotowała na adresata prowokację mająca na celu dostarczenie przesyłki do jego rąk i jednoczesne zatrzymanie. W tamtej chwili pan Jakub był nieobecny w miejscu zamieszkania, przez co ofiarą zasadzki stał się jego brat, który przesyłkę odebrał i został zatrzymany. Reakcja Jakuba Gajewskiego była niemal natychmiastowa:

„Zgłosiłem się na komisariat bo aresztowali mojego brata, który jest bogu ducha winnym człowiekiem, a którego ja poprosiłem o odebranie tej przesyłki.” – powiedział w rozmowie z nami.

Po złożonych przez  niego wyjaśnieniach i ustaleniu, że to on sam zamówił przesyłkę – jego brat został zwolniony z aresztu. Jakub Gajewski otrzymał zarzut przemytu dużej ilości środków odurzających.

Wideo-wywiad z Jakubem Gajewskim na temat jego rozprawy

Kolejny proces i błędna opinia biegłej

Podczas lutowej rozprawy przesłuchano świadków, a także biegłą, która analizowała skład oleju RSO znajdującego się w przesyłce zaadresowanej do pana Jakuba. Jej opinia została podważona przez obrońców oskarżonego, gdyż – jak twierdzą – niewłaściwie wyliczyła ona dawki, co zdecydowanie działa na niekorzyść ich klienta. Opierając się na badaniach i literaturze stwierdzono, że ilość dawek jest 10-krotnie mniejsza niż przedstawiona.

„Wcześniej wykazano, że jest to 45tys. dawek odurzających, a okazuje się, że jest 4,5tys. dawek.”– stwierdził Jakub Gajewski

Mniejsza ilość dawek – niż sugerowana wcześniej – a także zeszłoroczna nowelizacja ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, mówiąca o RSO jako środku leczniczym a nie odurzającym – powinny przyczynić się do złagodzenia wyroku w tej sprawie. Prokurator także przychylił się do opinii, że wszelkie działania Gajewskiego były prowadzone w celach medycznych a nie odurzających.

„W moim przypadku i w przypadku tej sprawy nie chodzi o odurzanie, tylko o medycynę – czyli 4,5tys. dawek leczniczych, a nie 45 tys. dawek leczniczych (…) Teraz jest to już dopuszczone do obrotu.” – wyjaśnia Gajewski, po czym dodaje – „Wyprzedziliśmy system nie mogąc czekać na to aż ten system się zmieni, ponieważ nasi bliscy chorowali śmiertelnie.”

Chociaż prawo nie działa wstecz, istnieje duże prawdopodobieństwo wzięcia nowelizacji pod uwagę podczas ogłaszania wyroku mimo, że w trakcie rozprawy sąd odrzucił wniosek załączenia kolejnej opinii lekarskiej. Jak sam stwierdził – w żaden sposób nie kwestionuje działań leczniczych substancji, o której przemyt sprawa się toczy, zatem kolejne  opinie w tej kwestii są zbędne.

Sprawa, jakich zapewne będzie więcej…

Po lutowej rozprawie Jakub Gajewski nie kryje rozczarowania niekompetencją, nierzetelnością i przede wszystkim brakiem wiedzy u biegłych sądowych, zwłaszcza w odniesieniu do faktu, że grozi mu kara pozbawienia wolności od 3 do 15 lat. Co więcej, ma żal, że wniosek o powołanie na świadka lekarza onkologa i anestezjologa, który zaznajomiony jest w tematyce medycznej marihuany został odrzucony przez sąd. Gajewski twierdzi, że podczas postępowania karnego biegli mylili się i byli niezgodni w swoich opiniach, a powołany ekspert (w osobie lekarza) mógłby przed sądem zweryfikować ich wnioski i tym samym wpłynąć na wysokość kary.

Jak dodaje później  Jakub Gajewski – swoją sprawę traktuje jako przykład dla innych sądów, prokuratorów, a także dla pacjentów, którzy znajdą się (lub już się znajdują) w podobnej sytuacji i aby mogli się na nią powoływać.

„Chcielibyśmy trochę wyedukować sąd, na przyszłe sprawy, żeby miał większą wiedzę. Na tej sprawie wszyscy się uczą – nawet biegli. Chcieliśmy, żeby ten proces przebiegł jak najbardziej merytorycznie”. – wyznał.

Według Jakuba Gajewskiego, na chwilę obecną cała ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii to bubel i przykład nieprzystosowania polskiego prawa do potrzeb jego obywateli. Nie ma nic wspólnego z rzeczywistoscią i z góry czyni  go winnym mimo braku wyrządzenia komukolwiek krzywdy, a jedynie chęci  niesienia pomocy.

„Wszystkie moje czyny były podyktowane dobrem drugiego człowieka – przede wszystkim mojego taty. (…) Chciałbym być uniewinniony. Nie jestem złym człowiekiem i nie jestem przestępcą.” – powiedział w rozmowie z nami.

Jaki będzie finał?

Jak zapowiedział sąd, najprawdopodobniej na kolejnej – szóstej  – rozprawie zapadnie wyrok.

Jakub Gajewski nawet w przypadku wyroku w zawieszeniu bedzie czuł się pokrzywdzony i napiętnowany. Wyrok będzie ciążyć na nim ograniczając mu swobodę podróżowania,  działań społecznych i wpływu  na prawo odnośnie legalności medycznej marihuany w Polsce.

Nie ma co ukrywać, że medyczna marihuana nadal jest w aptekach niedostępna dla polskich pacjentów. Jak długo jeszcze w trosce o zdrowie bliskich przyjdzie nam łamać prawo i zaopatrywać się w nią na czarnym rynku?

Komentarze

Komentarzy

Sandra Jurkiewicz
O autorze:

Wszelkie treści zamieszczone na tej stronie internetowej www.medycznamarihuana.com (teksty, zdjęcia itp.) podlegają ochronie prawnej na podstawie przepisów ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (tekst jednolity z 2006 r., Dz.U. nr 90, poz. 631 z późn. zm.). Bez zgody właściciela portalu zabronione jest m.in. powielanie treści, ich kopiowanie, przedruk, przechowywanie i przetwarzanie z zastosowaniem jakichkolwiek środków elektronicznych, zarówno w całości, jak i w części. Zabronione jest dalsze rozpowszechnianie, o którym mowa w art. 25 ust. 1 pkt b ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

ZOSTAW SWÓJ KOMENTARZ

Twój adres E-mail nie będzie publikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Nasze kanały społecznościowe

Kontakt

biuro@medycznamarihuana.com

Zapisz się do naszego newslettera